O „rewelacjach” pewnej publikacji – część I

W 2011 roku, z okazji IX Zjazdu Absolwentów, wydano książkę pt. „Absolwenci i nauczyciele lidzbarskiego „Rolniczaka”” pod redakcją Ryszarda Sutego. Na około 200 stronach opublikowano wspomnienia 25 absolwentów i byłego dyrektora . Obecny dyrektor Adam Brodowski przedstawił przyszłe zamierzenia Szkoły. Ponad 50 stron zajmuje dokumentacja (wykaz pracowników, wykaz absolwentów, kalendarium), prawie w całości odpisana, bez podania źródła, z publikacji Ryszarda Misiuna i Apolinarego Zapiska Lidzbarska Szkoła Rolnicza, wydanej w 2001 r.. Dowodem popełnienia plagiatu są powtórzone błędy i omyłki, występujące w naszej publikacji. Jest to zatem wyraźne naruszenie prawa autorskiego. Można by nie zwracać na to uwagi, gdyby zrobił to uczeń, przyzwyczajony do odpisywania od kolegów domowych zadań. Dopuścił się tego jednak dziennikarz, mający, jak sam pisze „wieloletnie redaktorskie doświadczenie” ( s.8) i w dodatku podobno członek Związku Literatów Polskich. Nie chcąc się mieszać w tę niezbyt czystą sprawę, radzę autorowi, aby sam, we własnym interesie, zgodnie z prawem tę sprawę rozwiązał.
Większość autorów wspomnień, zawartych w tej publikacji, przedstawia swoje szkolne przeżycia i dalsze swoje losy. Natomiast w kilku opracowaniach, świadomie lub nie, podane są fałszywe informacje, szkalujące innych ludzi – głównie nauczycieli – a w pewnym stopniu również Szkołę. Co najmniej zadziwia beztroska i zła wola, z jaką panowie ci łamią ósme przykazanie Dekalogu. Obowiązkiem redaktora prowadzącego publikację było zweryfikowanie nieprawdziwych informacji. Ten jednak, w pogoni za sensacja i skandalem, bo te, uprawiane głównie przez brukowce, najlepiej się sprzedają, nie tylko nie sprostował niedorzeczności, ale sam w swoich wspomnieniach dołożył kolejne. Chciał w ten sposób uatrakcyjnić publikację, a uczynił z niej bubel, którego się wstydzą nasi nauczyciele, wielu absolwentów i ci współautorzy, którzy uczciwie i nie instrumentalnie podeszli do swoich wspomnień. Kilka lat temu pewien polityk głosił : „Głupi lud wszystko kupi”. Czyżby ci panowie, fałszujący prawdę, też wyznawali taki pogląd? Jeżeli tak, to nie docenili inteligencji zdecydowanej większości naszych absolwentów, którzy po prostu w brednie nie uwierzyli, a nawet łatwo i bezbłędnie odkryli cele tego rodzaju manipulacji. Można by na tego rodzaju „twórczość” machnąć lekceważąco ręką. Rzecz w tym , że „rewelacje” te, wydane drukiem, będą przez pewien czas dostępne choćby na „śmietniku historii”. Dlatego fałsz, zawarty tam musi być ujawniony, a kłamstwa zdemaskowane.

„Dobry uczeń” R. Sutego

Na stronie 171 R. Suty pisze, że w 1968 roku, na tydzień przed maturą „dobry uczeń i kolega” Grzegorz D. został usunięty ze szkoły, bo na dyrektora Zapiska powiedział „Ty Żydzie”. Nigdy nie uważałem, że bycie Żydem obraża. Nigdy też nie byłem i nie jestem antysemitą. Powyższa informacja Sutego jest zwykłym kłamstwem. Jak się rzecz miała, można sprawdzić w archiwalnych dokumentach szkolnych – protokoły Rady Pedagogicznej z 1968 r., arkusze ocen klasy Vb z roku szkolnego 1967/68. Dysponuję ich kserokopiami. Wynika z nich, że istotnie Rada Pedagogiczna w dniu 15.03.1968 r. (nie na tydzień, a blisko 2 miesiące przed maturą) na posiedzeniu klasyfikacyjnym za II okres rozpatrywała sprawę ucznia Grzegorza D. Ów „dobry uczeń” za drugi okres otrzymał oceny niedostateczne z siedmiu przedmiotów. Za pierwszy okres – z pięciu. Opuścił 301 godzin lekcyjnych, w tym 166 nie usprawiedliwionych. Nie miał więc szans, aby być dopuszczonym do matury. W tej sytuacji wychowawczyni klasy, pani N. Wasilonok, widząc jednocześnie jego destrukcyjny wpływ na innych uczniów, postawiła wniosek, aby go zawiesić w prawach ucznia do końca roku szkolnego i umożliwić mu, jeżeli zechce, powtórzenie klasy w następnym roku szkolnym. Wniosek przyjęto jednogłośnie. I tak właśnie wygląda – na podstawie dokumentów źródłowych – redaktorska uczciwość R. Sutego. Dodatkowo, chcąc uprawdopodobnić swoje konfabulacje, w tym samym tekście deklaruje przyjazny stosunek do rodziny Zapisków. Można tu rzec „broń mnie Boże od takich przyjaciół, bo z wrogami sam sobie poradzę”.

O dalszych „rewelacjach” tej publikacji w następnym odcinku.
C.d.n.

 

Czytaj część II artykułu >

W lipcu 2014 r. Apolinary Zapisek

Reklamy