Dlaczego zrujnowano gospodarstwo?

1. Smutny koniec gospodarstwa

Klacz Baśka, pani Barbara, źrebię Baśki i uczeń  Sokołowski

Klacz Baśka, pani Barbara, źrebię Baśki i uczeń Sokołowski, 1957 r.

Sprawnie działające gospodarstwo szkolne jest wizytówką szkoły rolniczej i wymownym dowodem, potwierdzającym jej pozycję oraz kompetencje w oczach uczniów, absolwentów i okolicznych rolników. Lidzbarskie gospodarstwo, z oborami, chlewniami ,parkiem  maszynowym i infrastrukturą socjalną, przez dziesięciolecia cieszyło się doskonałą opinią i do dziś jest wspominane przez wielu absolwentów jako  istotny element edukacji i kształtowania ich osobowości. Tak było przez ponad 50 lat.

Niestety, w 2000 roku gospodarstwo, mimo wielomilionowego doinwestowania, ekonomicznie upadło i urzędujący wówczas dyrektor szkoły, Wojciech Kowalski, wydzierżawił je firmie Olpart. Szkołę nadzorowało wówczas Starostwo Powiatowe w Lidzbarku Warmińskim, a funkcje starosty pełnił wtedy Jacek Protas.

Dziwny to przypadek. Nie było żadnej klęski żywiołowej, nie było wtedy jeszcze  kryzysu.  W tym czasie w sąsiedniej szkole, kierowanej przez Michała Bukowskiego, w Smolajnach, gospodarstwo bez zewnętrznej pomocy nie tylko nie upadło , ale wręcz przeciwnie – dynamicznie się rozwijało. Również w Karolewie, w szkole, kierowanej przez Ryszarda  Kawczyńskiego, do dnia dzisiejszego  gospodarstwo szkolne jest bardzo  dobrym  warsztatem praktycznej nauki  zawodu oraz  wzorcem technologicznych i ekonomicznych rozwiązań dla okolicznych rolników. Może należało poprosić tych dyrektorów o pomoc –  na pewno by nie odmówili.

2. Gdzie jest 15 mln?

Jeszcze w połowie lat 90-tych władze wojewódzkie zakładały, że lidzbarskie gospodarstwo szkolne będzie wzorowym  dla regionu ośrodkiem hodowli bydła ras mięsnych. Dlatego zainwestowano tu około 15 milionów złotych ze środków publicznych na melioracje, urządzenie pastwisk, nowoczesne maszyny, ciągniki, itp. Sprowadzono też z Francji 16 zarodowych  jałówek. Po niecałych trzech latach od zakończenia  inwestycji następuje kompromitujące bankructwo firmy, za które nikt nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Dlaczego?

Ile z owych 15 milionów naszych pieniędzy zwrócono do skarbu państwa, albo na rachunek Starostwa Powiatowego w Lidzbarku Warmińskim? Od czasu upadku gospodarstwa odbyły się trzy Zjazdy Absolwentów. Dlaczego ani Dyrekcja szkoły, ani  Starostwo nawet jednym zdaniem nie odniosły się do tej kwestii? A przecież niejedna kropla potu dawnych uczniów, a dzisiejszych absolwentów, wsiąkła w tę ziemię.  Próba wytłumaczenia przyczyn upadku gospodarstwa, podjęta jakiś czas temu w pewnej publikacji, jest mało poważna, stąd niewiarygodna.

dozynki

Dyrektor R. Smoliński dziekuje za złożony wieniec dożynkowy, 1958 r.

Gospodarstwo szkolne, widok ze szkolnej willi

Gospodarstwo szkolne, widok ze szkolnej willi, 1973 r. Taki widok zapamiętali absolwenci do 2000 r.

3. „Bezpańskie” gospodarstwo

Dzierżawca, mając w ręku dogodnie dla siebie skonstruowaną umowę, po wykorzystaniu wszystkiego, co się dało, zrezygnował z ośrodka gospodarczego i zwrócił go właścicielowi, czyli szkole. Prawowity właściciel – szkoła – pozostawia ośrodek jako obiekt „bezpański”.

Ulega on dość szybko całkowitej dewastacji. Jak to możliwe? Przecież tą szkołą ktoś kierował, dysponował pracownikami, odpowiadał za jej majątek, brał za to wynagrodzenie. Ktoś tę szkołę nadzorował. Jeżeli gospodarstwo było zbędne, można było je zlikwidować w sposób cywilizowany, a nie tak barbarzyński.  Dlaczego też w takiej sytuacji inwestowano miliony złotych ze środków publicznych? Może już czas, aby te wątpliwości wyjaśnić?

"Trup" nowej obory. Czyja to "zasługa"?

„Trup” nowej obory. Czyja to „zasługa”? 2013 r.

Ruiny  paszarni przy nieistniejącej już starej oborze i ruiny nowej obory, 2013 r.

Ruiny paszarni przy nieistniejącej już starej oborze i ruiny nowej obory, 2013 r.

Upadek, a przede wszystkim brutalne zrujnowanie gospodarstwa, to największa klęska w długiej historii pierwszej polskiej szkoły rolniczej na Warmii. Są to nie tylko wymierne straty materialne,  ale  jeszcze większe, bardzo dotkliwe, straty społeczne i moralne.

4. W  Lidzbarku  straszą ruiny

To  nie są zgliszcza po II wojnie. To wynik "naukowego" zarządzania firmą w końcu XX i na początku XXI wieku

To nie są zgliszcza po II wojnie. To wynik „naukowego” zarządzania firmą w końcu XX i na początku XXI wieku. 2013 r.

Do dziś ruiny i zgliszcza w morzu chwastów i zarośli szpecą część naszego miasta w pobliżu nowej szkoły,   nowego kościoła, i, jak na ironię, w bezpośrednim sąsiedztwie osiedla pracowników szkoły i gospodarstwa. Osiedla, które powstało dzięki temu, że istniało gospodarstwo.  Smutny to obraz dla odwiedzających czasem to miejsce absolwentów.  Rzadziej, ale pojawiają się tu czasem i obcy. Na przykład turyści niemieccy, szukający śladów przeszłości swych rodzin. Czy chcemy, aby w prasie zagranicznej pojawiły się zdjęcia kompromitujące nasze miasto?

W powyższym tekście nie padła odpowiedź na pytanie, postawione w tytule. Może pomogą znaleźć ją Czytelnicy? Zapraszamy.

Grupa Absolwentów i byłych nauczycieli