Ryszard Cymerman, absolwent z 1965 r.

Co nieco o sobie

 

r-cymermanCo myślę, czuję i robię – co ludziom daję i co od nich chcę. Tak łatwo jest pisać, gdy się wie o czym i gdy zna się tego o kim – i tak trudno, gdy tym kimś jest się samemu, gdy przychodzi pisać o sobie. Nie wiadomo wówczas: czy tylko się chwalić, podając swoje osiągnięcia i wzbudzać być może dumę ale i zazdrość, czy pisać o swoich porażkach, troskach, klęskach i wywoływać litość.

Powinna to być prawda, ale znów jaka? Ta moja, widziana przeze mnie, czy prawda innych o mnie. Czy prawdą jest to co czuję ja, czy to jak mnie widzą? Czy mój sukces jest tylko mój – moją własnością? Czy to tylko mój udział – moja współwłasność. Bez innych nie osiąga się przecież niczego. Może więc to tylko szczęście, fuks, traf i zamiast mówić o sobie lepiej jest mówić o innych. To dylematy, które mną targają. Nie znoszę pochlebstwa, świeczników, ani też litości. Moje ego: „to więcej ludziom dawać niż od nich brać”, a zwyczajne „dziękuje” i czyjaś wdzięczność jest dla mnie więcej warta niż jakaś zapłata. Jest to może perfidne, bo taka „nie wdzięczność” daje mi komfort wdzięczności stałej, zobowiązującej, ale nie jest to moje wyrachowanie a raczej „mój styl”.I teraz co dała mi moja (nasza) szkoła – Państwowe Technikum Rolniczo – Łąkarskie w Lidzbarku Warmińskim?

Na początku (w 1960 r.) – to się jej bałem,
Potem (w 1965 r.) byłem z niej dumny,
A teraz jestem jej wdzięczny (to moja wdzięczność nie rozliczona).
Szkoła nauczyła mnie tego co piszę.
Talent zawdzięczam Rodzicom.
Kierunek życiowy – mojemu Wujowi.
Ambicję i sztukę pokory – wychowawcom i nauczycielom.
Życia to też nauczyła mnie Szkoła.
Tam były buraki, pszenica i nocne dyżury.
Tam był też samorząd i sztuka rządzenia.
I pierwsze mieszkanie bez Rodziców.
A kiedy pojawiły się, z trudem utrzymywane, łzy tęsknoty i wielka chęć ucieczki do domu, to że nie uciekłem, to zasługa brata Andrzeja i wielkie serce naszej Wujenki (wtedy poczuliśmy w Jej sercu – serce matki do dzieci).

Pan Chodunaj nauczył mnie odwagi w zabieraniu głosu. Pani Chodunajowa czegoś więcej niż języka.
Pani Wierzbicka – miłości do matematyki, a bogactwa świata przyrody – Pan Wierzbicki i Państwo Zapiskowie.

Nie wymieniam wszystkich nauczycieli, bo przecież nie o wyliczankę tu chodzi; każdemu jestem winien szacunek i wdzięczność. Nie jest to zwykły szacunek, ale jest szacunek dla ich wiedzy, dostojeństwa i umiejętności dydaktycznych. Przyznam się, dziś z pewnych wzorców korzystam. A co było po Szkole?

Zaraz po maturze dostałem się na studia w Olsztynie. Po pięciu latach uzyskałem dyplom mgr inż. na Wydziale Geodezji i Urządzeń Rolnych. Ten czerwcowy dzień (19.VI. 1970 r.) wspominam bardzo, bo dyplom, który otrzymałem ma nr 1 (do roku 1969 Wydział kształcił tylko na poziomie inżynierskim).

Studia to odrębny okres życia – tu znalazłem swoją towarzyszkę życia – Krysię, z którą od 15.VIII. 1970 r. staramy się tworzyć zgraną rodzinę. I chyba to się udaje, w czym znakomicie nam pomogły nasze największe skarby: Daria i Iwonka.

W 1976 roku obroniłem pracę doktorską, w 1987 roku zdałem kolokwium habilitacyjne, a w 1993 r odebrałem od Prezydenta R.P. tytuł profesora. W nauce osiągnąłem dużo, ale jeszcze nie wszystko. Wiem, że wiadomości o moich kolejnych szczeblach w dziedzinie naukowej sprawiły radość Matce i Ojcu, a także mojej rodzinie. Wiem także, że jest to radość dla Szkoły, z której wyszedłem.

Ryszard Cymerman

Ryszard Cymerman otrzymuje od Prezydenta RP Lecha Wałęsy nominację profesora nauk technicznych. 27 kwietnia 1993 r.

Muszę tu jeszcze wspomnieć o szkolnych przyjaźniach, bo to były przyjaźnie prawdziwe, ideowe, nie obarczone zależnościami, a budowane we wspólnym mieszkaniu i nauce. Pięć lat przemieszkanych w internacie, to kopalnia wspaniałych przeżyć, a więc pozdrowienia dla całej mojej klasy, dla współmieszkańców podziękowania i wdzięczność ludziom, którzy w szkole pracowali i pracują.
Z internatu (szczególnie dla tych z jednej sali: mego brata Andrzeja, Stasia Gajdamowicza, Stasia Kozłowskiego).

No cóż, trzeba kończyć. A więc raz jeszcze:
– ukłony przed majestatem Szkoły,
– życzenia w dalszym rozwoju Szkoły

Z szacunkiem – Ryszard Cymerman absolwent z 1965

Powyższe wspomnienia prof. Ryszarda Cymermana publikowane były w Kwartalniku Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół Szkoły…. „Absolwent” nr 2/5 z 1997r Obszerny fragment tych wspomnień cytowała w swojej pracy habilitacyjnej Alicja Daniela Kicowska „SZKOLA ROLNICZA w POLSCE 1944-1989 – Wydawnictwo ART Olsztyn 1998.