Krystyna Lewalska-Wieromiej (matura 1985)

Krystyna Lewalska-Wieromiej

Wspomnienie z pobytu w szkole. Jest ich tak wiele, że trudno to ująć w kilku słowach. Dla mnie najważniejsze są te, w których nauka przeplatała się z ciężką pracą, a klasówki i egzaminy z niepowtarzalną okazją być aktorką. Doskonale pamiętam – Szaniawski „Dwa teatry” i czwórka uczniów, z których niepowtarzalna p. Muzyczuk próbowała wykrzesać choć odrobinę talentu aktorskiego. Piękna przygoda – jest co wspominać. A tak naprawdę, to co przeżyłam w szkole potrafię docenić dopiero teraz. To była piękna szkoła życia. Połączenie przyjemnego z pożytecznym.

Wszyscy oczywiście pamiętamy wycieczki, na których, oprócz poznawania naszego pięknego kraju, uczyliśmy się życia w grupie. Nie zapomnę, jak smaczne były kanapki ze smalcem jedzone w przydrożnym rowie, jak czysty był autobus sprzątany własnymi rękami i jak wygodny był materac w sali gimnastycznej, gdzie spaliśmy po ciężkim dniu. Dopiero teraz doceniam wielki wkład pedagogów, którzy potrafili kierować nami tak, jak byśmy robili to wszystko sami. A jacy my wtedy byliśmy z siebie dumni! Teraz mając własne dzieci postępuję podobnie. Przecież wiem jakie są efekty.

I jeszcze coś. do tego, że profesorowie, to też ludzie i mają swoje dobre i złe dni, też doszłam za późno. Wszystkich, którym dokuczyłam-przepraszam. Chciałabym również tą drogą podziękować całemu gronu pedagogicznemu, a zwłaszcza moim wychowawcom, państwu Zapiskom. To było pięć pięknych lat. Jest co wspominać.